
PKP z Ur do Piastowa
Co łączy starożytne miasto w południowej Mezopotamii z drugą najgęściej zaludnioną gminą w Polsce? Odpowiedź brzmi: planszówki.
Mimo niemal 5000 lat swojej historii nie tylko wciąż bawią kolejne pokolenia ale przeżywają właśnie swój złoty wiek. Pokłosiem tego zjawiska, obok rekordowej sprzedaży, są także popularnie zawiązywane kluby graczy. Jednym z nich jest „PKP”, czyli Piastowski Klub Planszówkowy, któremu mimo krótkiego stażu udało się namówić już do wspólnego grania liczną grupę mieszkańców.
Jak to wszystko się zaczęło? W poszukiwaniu odpowiedzi przenieśmy się na chwilę w czasie i przyjrzyjmy się historii gier planszowych. Choć opinie naukowców nie są tu w pełni zgodne, za najstarszą grę planszową uważa się często grę odkrytą w królewskich grobowcach historycznego miasta Ur, leżącego na terenie obecnego Iraku. Planszówka ta, stanowiąca eksponat The British Museum, datowana jest na ok 2650 r. p.n.e. Składa się ona z dwóch zestawów po siedem pionków w białym i czarnym kolorze, dwóch kompletów trójkątnych kości oraz planszy złożonej z dwudziestu kwadratów. Przez długie dziesięciolecia zasady tzw. Królewskiej Gry z Ur nie były powszechnie znane, jednak dzięki dociekaniom Irvinga Leonarda Finkiela – cenionego znawcy kultury asyryjskiej i pracownika The British Museum zarazem, udało się je odtworzyć, głównie na podstawie babilońskich tablic z 177-176 r. p.n.e. Jakże wielkie było zdziwienie Finkiela, gdy krótki czas potem udało mu się wypatrzyć bliźniaczo podobną, nowożytną grę na zdjęciu pochodzącym z Indii. Idąc tym tropem, kontynuował on swoje poszukiwania wśród mieszkańców tego kraju i w końcu natrafił na emerytowanego nauczyciela, który jako dziecko często w planszówkę tę grywał. Odkrycie to uczyniło Królewską Grę z Ur bezapelacyjnie najdłużej graną planszówką w historii, a Finkiela – cenionym specjalistą od gier planszowych i zasłużonym redaktorem naukowego czasopisma Board Game Studies Journal.
Któż nie chciałby w końcu zagrać w planszówkę rekomendowaną przez wielkich faraonów?
Kolejną klasyką starożytnych planszówek był Senet, uwieczniony na wielu egipskich malowidłach i papirusach, datowanych, według różnych szacunków, nawet na 3100 r. p.n.e. O popularności tej gry, jak i w ogóle roli gier planszowych w kulturze, najlepiej świadczy fakt, że egzemplarze Senetu stanowiły często spotykany element grobowców. Jak okazało się w 1922 roku, pogrywał w niego również Tutenchamon. Senet nie był jednak grą zarezerwowaną wyłącznie dla elit. Zdobył on dużą popularność także wśród ludności z niższych warstw społecznych, a za sprawą dużej aktywności handlowej starożytnych Egipcjan, trafił do wielu ościennych i zamorskich regionów, w tym m.in. na dzisiejszy Cypr. Dzięki lokalnej, cypryjskiej modzie na Senet wykonywany w kamieniu, to z tego właśnie obszaru zachowało się do dziś najwięcej egzemplarzy tego planszowego hitu. Choć jego pierwotne zasady nie są do końca znane, na przestrzeni wieków, aż po czasy współczesne, pojawiło się wiele reedycji Senetu, nadających kultowej planszy własną interpretację. Któż nie chciałby w końcu zagrać w planszówkę rekomendowaną przez wielkich faraonów?
Idąc dalej, nie sposób ominąć klasyki gatunku. Jak to często z sukcesami bywa, Szachy wydają się mieć kilku ojców. Najczęściej pochodzenie ich wiąże się z Indiami, gdzie miały pojawić się w VI w. n.e, Chińczycy jednak uparcie twierdzą, że grali w nie już w wieku II choć nie posiadają na tę okoliczność niepodważalnych dowodów. My za to, za sprawą Kochanowskiego i jego heroikomicznego poematu Szachy mamy pewność, że zasady tej najbardziej znanej gry strategicznej były nam znane już w wieku XVI, choć prawdziwy szachowy szał rozkręcił się w Europie dopiero w wieku XVIII. Nikt za to nie odmawia Chińczykom autorstwa Domina, choć w tym przypadku tajemnicą pozostaje moment ich powstania. Piśmienne dowody datowane są na wiek XII n.e. jednak liczne ślady wskazują na ich być może znacznie dłuższą historię, choć nie ma pewności czy odnalezione starsze płytki z oczkami rzeczywiście używane były wedle podobnych zasad.
Wśród nowożytnych klasyków zasłużoną pozycję zdobyło sobie Otello, znane pierwotnie pod nazwą Reversi. Gra ta powstała w Anglii w 1883 roku. Jej autorstwo należy do Lewisa Watermana lub Johna W. Molletta. Nie odważymy się jednak rozsądzać do kogo właśnie. Delikatnie rzecz ujmując, kwestia ta obu panów bardzo poróżniła. Światową popularność planszówka ta zdobyła jednak dopiero w latach 70. XX w. kiedy to, po drobnych modyfikacjach, została zastrzeżona w Japonii pod nazwą handlową Otello.
Wymieniliśmy tu tylko kilka najbardziej znanych gier. Po drodze powstała niezliczona ich ilość. I tak dochodzimy do, niebezpiecznego dla tej formy rozrywki, okresu powszechnej komputeryzacji. W odróżnieniu do wielu innych dziedzin, stare, poczciwe gry planszowe nie zostały jednak przez komputery skanibalizowane. Wręcz przeciwnie! Okazuje się, że wiele kultowych gier komputerowych jest dziś przenoszonych również na klasyczną formę. Choć nierzadko wiąże się to z dość skomplikowanymi zasadami. Prawdziwi pasjonaci, którym kilkadziesiąt stron instrukcji nie jest strasznym, mogą dziś np. pochylić się wspólnie nad planszą ikony gier komputerowych lat 90. – Cywilizacji. To oczywiście tylko skrajny przykład. Rynek gier planszowych oferuje dziś szeroką paletę produktów dosłownie dla każdego. Mamy planszówki dla maluchów: zręcznościowe, proste wyścigi nie wymagające refleksji ale też ogromną pulę gier dedykowanych starszym, a często wręcz dorosłym. Okazuje się, że gry planszowe stały się dziś niezwykle popularnym sposobem na wspólne spędzanie czasu.
Mówi się, że to skuteczne antidotum na nasze wirtualne zniewolenie, ale najważniejsza jest ich rola integracyjna.
A gdyby tak spotkać się większą grupą i pozamieniać się grami? Taka właśnie myśl przyświecała pierwszym inicjatorom planszówkowych klubów graczy, których nawet w samym powiecie pruszkowskim powstało już kilka. Jednym z najnowszych i najbardziej popularnych zarazem klubów w okolicy jest PKP, czyli Piastowski Klub Planszówkowy, który zdążył już przyciągnąć liczną grupę mieszkańców. Mimo ograniczonych możliwości promocyjnych, już na pierwszym spotkaniu PKP, zorganizowanym w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji w Piastowie pojawiło się ok 60 osób, co przerosło znacznie oczekiwania organizatorów.
W czym tkwi fenomen takich klubów? Zapytaliśmy o to Roberta – zapalonego gracza i jednego z inicjatorów PKP. – Pewnie każdy z nas pamięta ze swojego dzieciństwa jakieś gry, przy których siadał z rodzicami, starszym rodzeństwem, czy rówieśnikami. Współczesne planszówki dają dużo więcej frajdy, bo mamy do wyboru nie tylko gry oparte na rywalizacji, czy szczęściu, ale również kooperacyjne, strategiczne, ekonomiczne. Chodzi jednak o tę samą frajdę jaką dawało nam spędzanie czasu razem, w grupie. Mówi się, że to skuteczne antidotum na nasze wirtualne zniewolenie, ale najważniejsza jest ich rola integracyjna. Przy planszy naprawdę zasiąść może do jednej gry nawet kilka pokoleń i bawić się równie dobrze. Rosnąca moda na planszówkowe spotkania jest dowodem na to, że nawet w dobie komórek, komputerów i konsol, na długie godziny możemy zasiąść przy jednym stole i mieć z tego mnóstwo frajdy. Zastanawialiśmy się z Piotrkiem, Przemkiem i Izą, czy w ten nasz piastowski pociąg do gier jeszcze ktoś wsiądzie, gdy jednak dzięki Rafałowi nasze plany trochę się skonkretyzowały, zainteresowanie ludzi przeszło nasze najśmielsze oczekiwania. Jak się okazało, na kolejny kurs musimy przygotować znacznie więcej miejscówek – dodał Robert, zapraszając jednocześnie wszystkich miłośników gier planszowych na kolejne spotkania organizowane przez PKP w MOSiR w Piastowie.
Agata Atamańczuk
Udostępnij