
Biegi wirtualne
Świat biegowy odnajduje się powoli w nowej rzeczywistości. Cześć organizatorów przeniosła terminy najważniejszych imprez na drugą połowę roku, jeszcze inni je odwołali, przenosząc zmagania sportowców amatorów na rok 2021. Maj był miesiącem przełomowym dla jeszcze jednej kategorii imprez – dla biegów wirtualnych.
W maju bieżącego roku miały odbyć się zawody biegowe Wings For Live. Pierwotnie zakładano scenariusz tradycyjny – każdy z zawodników biorących udział w zmaganiach startuje o tej samej godzinie – niezależnie od strefy czasowej, punktualnie o 11.00 czasu UTC (u nas 13.00). W Polsce zawodnicy mieli wystartować wspólnie z wyznaczonego miejsca w Poznaniu. Drugą, mniej popularną formą startu w tym biegu, jeszcze w zeszłym roku, był udział w tej imprezie w wersji wirtualnej. Jak to wyglądało? Każdy zawodnik po pobraniu aplikacji, rozpoczynał bieg indywidualnie, w dowolnym miejscu na świecie. Rywalizacja trwała, podobnie jak w tradycyjnej wersji, do momentu, gdy zawodnika dogoniła meta – czyli tzw. „Samochód Pościgowy”, który po pewnym czasie dogania wszystkich startujących. W tym przypadku meta ta była jednak wirtualna.
Z przyczyn epidemicznych, mało popularna dotąd forma startu w tym biegu stała się w tym roku jedyną możliwą. Tegoroczny bieg Wings For Live odbył się wyłącznie w wersji wirtualnej. Muszę przyznać, że mimo zaskoczenia sytuacją, organizator spisał się na medal, zawodnicy dopisali, a efekty rywalizacji już po chwili były dostępne na stronie internetowej. W tym roku z naszej drużyny poza trenerem (Paweł Krochmal – w 2020 r. pełniący również rolę ambasadora biegu) wystartowało w sumie aż siedmioro zawodniczek i zawodników.
Na uwagę zasługuje fakt, że bieg Wings For Live ma również wymiar charytatywny. Poza własną satysfakcją, celem biegaczy jest pomoc potrzebującym. Całość opłat startowych i datków zebranych przez organizatora, zostaje przekazane bezpośrednio na badania nad urazami rdzenia kręgowego i sposobami ich leczenia.
W moim odczuciu tegoroczny bieg Wings For Live w wersji wirtualnej otworzył nowy rozdział i pokazał, że sportowcy amatorzy mogą bezpiecznie rywalizować zachowując wszystkie obostrzenia aktualnie obowiązujące w danym regionie. Niespełna dwa tygodnie później pojawiły się kolejne wirtualne imprezy biegowe, podczas których uczestnicy mogli poczuć, tak potrzebny im do życia smak rywalizacji. W terminie 8-24 maja odbył się Wirtualny Półmaraton Białostocki. Tu zasady były nieco inne – zawodnicy mogli pokonać dystans jednorazowo lub na raty (osobiście nie jestem fanem takiego rozwiązania i wersję na raty uważam za nie do końca wiarygodną – jednorazowy wysiłek a podzielony na części może dać zdecydowanie inny wynik końcowy).
Sportowa rzeczywistość wirtualna ma jeszcze jeden plus – możemy wziąć udział w zawodach w najdalszych zakątkach świata i np. rywalizować z zawodnikami w Kuala Lumpur. Aby zapisać się na taki bieg należy się zarejestrować na stronie organizatora, ukończyć aktywność na dostępnym w danym biegu dystansie – np. 5 km, 10km, 21,1 km (półmaraton) lub 42,2 km (maraton), zapisać aktywność za pomocą zegarka (GARMIN lub inny), ewentualnie aplikacji i przesłać do organizatorów ślad w odpowiednim formacie. Następnie nasz wynik zostanie uwzględniony i pojawimy się w klasyfikacji generalnej.
Miałem przyjemność brać udział w wirtualnych zawodach w Kuala Lumpur (dystans półmaratonu). Przede mną kolejne starty, miedzy innymi w San Francisco, Mexico City oraz Sydney. Warto dodać, że za dodatkową opłatą organizatorzy udostępniają na ogół również opcję wysyłki medalu za ukończenie danych zawodów (osobiście akurat w tym przypadku nie zdecydowałem się na zakup, ale to już sprawa indywidualna).
Początek czerwca dla biegaczy ultra-dystansowych przynosi jedną z najważniejszych imprez w rocznym kalendarzu – Festiwal Biegu Rzeźnika. W tym roku organizatorzy również podjęli się wyzwania, dostosowując zmagania do aktualnych obostrzeń ministerstwa zdrowia. W poprzednich edycjach, po przekroczeniu linii startu, biegacze wspólnie rywalizowali na trasach bieszczadzkich szlaków w zespołach dwuosobowych. Tym razem organizator wyznaczył „widełki czasowe”, w których zawodnicy deklarowali godzinę startu, po której w sposób nieprzerwany mieli pokonać trasę danego biegu. I tu wszystko przebiegło pomyślnie, a wrażenia startujących były w przeważającej większości pozytywne.
Internet i biegi wirtualne dają obecnie wiele możliwości, aby połączyć aktywne spędzenie wolnego czasu także. z pomocą innym. Obok WFL, w maju odbył się również Wirtualny Bieg Monte Cassino na dystansie 10 km. Udział był płatny, a środki zebrane tą drogą zostaną przeznaczone na budowę pomnika upamiętniającego poległych żołnierzy. Jakiś czas temu otrzymałem też informację o wirtualnym biegu organizowanym przez rodzinę pilota, który zmarł tragicznie w katastrofie [red.: kpt. pil. Krzysztof Sobański, zginął 6 lipca 2018 r. w wieku 33 lat w katastrofie MiG-a 29 pod Pasłękiem]. Środki w formie cegiełki zostaną przekazane jego najbliższym. Aby wziąć udział w tym biegu należy się zarejestrować przez stronę oraz wpłacić dowolną kwotę na rzecz rodziny tragicznie zmarłego lotnika. Ja zdecydowałem się na bieg na dystansie 10km. Odbędzie się on w dniu 6 lipca.
Rzeczywistość sportowców amatorów mocno się w tym roku zmieniła. Paradoksalnie, uważam, że popularyzacja takiej formy wyjdzie nam wszystkim na plus, a biegi wirtualne, obok tradycyjnych, na stałe zagoszczą w kalendarzach biegaczy. Do zobaczenia na trasach.
Bartosz Nowicki
Prezes Stowarzyszenia Rozbiegany Piastów
Udostępnij