
Uczcić, nie śmiecić
Dużymi krokami zbliżają się obchody Święta Zmarłych. Czy jesteśmy gotowi na zmianę nawyków w dekorowaniu mogił naszych bliskich?
Ostatnie lata pokazują, że ludzie stali się wrażliwi i otwarci na ekologiczne rozwiązania. To dobrze o nas świadczy, lecz ciągle robimy za mało. Nasza planeta apeluje o rozsądek i woła o pomoc. Każdy z nas musi podjąć to wyzwanie osobiście. Pierwszy listopada sprzyja zadumie i wspomnieniom o najbliższych, których już z nami nie ma. Może zapalając lamkę warto pomyśleć przez moment również o nas i następnych pokoleniach. Jak będzie wyglądał świat, gdy nasze praprawnuki się urodzą…?
fot: Anna Bartnicka-Ositek (Shutterstock)
To bardzo smutne, że Dzień Wszystkich Świętych produkuje ogromne ilości śmieci. Kupujemy co roku miliony zniczy, które lądują na wysypiskach. Tylko znikoma cześć trafia do recyklingu lub zabierana jest do domu, w celu ponownego wykorzystania. Zużywamy około 300 milionów zniczy, które kosztują nas około 700 milionów złotych. Nie koszty są tu istotne, ale uświadomienie sobie skali zjawiska. Ponadto należy pamiętać, że polskie znicze są kiepskiej jakości i zawierają szkodliwe substancje. Paląc znicz, uwalniamy do atmosfery opary szkodliwego dla układu oddechowego toluenu i rakotwórczego benzenu. A my, stojąc nad grobem, mimowolnie inhalujemy tymi substancjami nasze płuca.
fot: Anna Bartnicka-Ositek (Shutterstock)
Kolejnym problemem na cmentarzach są wieńce i wiązanki z plastiku. Producenci proponują kompozycje o coraz większych gabarytach, a my bez chwili zastanowienia zanosimy je na groby. Nasze cmentarze toną w plastikowej tandecie, która niedługo później ląduje w kontenerze. Po wyrzuceniu wydaje nam się, że to już koniec problemu. Niestety, to dopiero początek ogromnych kłopotów z plastikiem, który nie nadaje się do recyklingu i zasili hałdy śmieciowe. Póki co starajmy się dawać drugie życie sztucznym dekoracjom. Nie wszystkie nadają się od razu na śmietnik – przy małych przeróbkach mogą nadal spełniać swą ozdobną funkcję.
fot: Anna Bartnicka-Ositek (Shutterstock)
Powinniśmy bardziej stanowczo domagać się od florystów, aby stawiali na naturę. Wyobraźmy sobie wieńce z szyszek lub wianuszki z mchu. Teraz być może zabrzmi to zabawnie, lecz w niedalekiej przyszłości… Kto wie, może właśnie tędy droga? Zachęcam do tworzenia własnych dekoracji z sezonowych roślin. Oto krótka lista najbardziej odpornych na suszę:
Zima – małe iglaki, zimozielone bluszcze (hedera), mrozy, bratki,
Wiosna – hiacynty, tulipany, mój ulubiony ciemiernik, bratki, stokrotki, wrzośce,
Lato – goździki, aksamitki, rozchodniki, lawenda, żurawka, dąbrówka rozłogowa, lilie, begonia ciągle kwitnąca,
Jesień – wrzosy, astry, chryzantemy.
Jest też kilka pewniaków, które pięknie wyglądają przez okrągły rok: bukszpan, cis, barwinek, bluszcz hedera.
Z takimi dekoracjami nie ma problemu, gdyż po okresie ich świetności zabieramy je i sadzimy w ogrodzie.
fot: Anna Bartnicka-Ositek (Shutterstock)
Jest jeszcze jedna kategoria ozdób, nad którą się nie zastanawiamy i wrzucamy do kontenera razem z pozostałymi: znicze elektroniczne. Tego rodzaju ozdoby to elektrośmieci i wraz z bateriami powinny trafić do Punktu Selektywnej Zbiórki Odpadów Komunalnych, w skrócie PSZOK.
Na niektórych cmentarzach powstały niewielkie półki, do których możemy wstawić znicz, a inna osoba może go ponownie wykorzystać dokładając pełny wkład. Jest to jakiś pomysł na ponowne wykorzystanie przedmiotu. Uważam, że lepiej kupić odpowiednią ilość i nie generować niepotrzebnie odpadów. Przychodzi mi na myśl jedno słowo, które powinno nam pomóc i przypomnieć o co chodzi w tym szczególnym dniu. Jest to słowo SYMBOLICZNY. Zapalamy symboliczny znicz, kładziemy symboliczny kwiatek, jednak to pamięć o naszych bliskich i modlitwa w ich intencji powinna być najważniejsza.
Barbara Lipieta
fot. nagłówek: Shutterstock
Udostępnij



