
Yes, I can!
Zapewne część z Was spotkała się w życiu zawodowym lub prywatnym z poszukiwaniem odpowiedzi na pytanie dotyczące motywacji lub przyczyn jej braku. Na przestrzeni lat nie raz i mnie to trapiło.
Podobne poszukiwania, pomimo że uważam je za dobry kierunek, ostatecznie często okazywały się jednak kolejnym niezrealizowanym w pełni planem. Obecnie moja motywacja jest nieodłącznie związania ze sportem. To on rozpędza „silnik” dający życiową moc. Przekłada się ona na większość życiowych aktywności, bardzo często wykraczających daleko poza strefę treningową. To sport właśnie mobilizuje mnie do działania, zarówno w pracy, jak i w życiu prywatnym. Co jednak zrobić w przypadku, gdy pomimo szczerych chęci, motywacji, determinacji, dalej czujemy, że z jednej strony w zasadzie wszystko gotowe, aby ruszyć dalej, z drugiej, cały czas czujemy jakby coś nas „trzymało w miejscu”. Dziś chciałbym się przyjrzeć właśnie tej części, która „trzyma nas w miejscu”.
Bardzo często nie zdajemy sobie sprawy, jak dużo negatywnych informacji dociera do Nas z zewnątrz. Z biznesowego punktu widzenia łatwiej to dostrzec. Nie od dziś wiadomo, że newsy oparte na szokującym wydarzeniu, akcentowanym już na samym początku, dają większe prawdopodobieństwo, że nie zmienimy stacji, niż ma to miejsce w przypadku pozostałych wiadomości. Na taki przekaz jesteśmy już względnie uodpornieni. Znacznie gorzej radzimy sobie za to z negatywnym przekazem generowanym, często nieświadomie, przez osoby z naszego najbliższego otoczenia. A może on mieć pośrednio wpływ na nasze decyzje, podejmowane ryzyko i w konsekwencji, na nasz dalszy rozwój. Co możemy zatem zrobić, aby sobie w tej kwestii pomóc?

Na przestrzeni ostatnich lat pracuję mocno nad tym, aby nie „pouczać”. Ludzie, którzy wiedzą wszystko najlepiej, udzielają porad zazwyczaj niepytani, na ogół sami mają do przepracowania dużo więcej na własnym podwórku, a własne braki próbują wypracować na otoczeniu. Ciężko jest przyjąć radę od kogoś, kto za wszelką cenę chce mi powiedzieć, jak powinienem żyć, jak realizować swoje cele i jak „muszę” coś zrobić, aby miało to sens.
fot. Bartosz Nowicki (archiwum prywatne)
Zupełnie inaczej sytuacja wygląda, gdy osoby które nas otaczają, z którymi realizujemy nasze pasje lub które po prostu traktujemy jako autorytet w jakiejś dziedzinie, dzielą się swoimi doświadczeniami, mają podobną wizję lub po prostu są szczere, autentyczne i wiarygodne w tym co robią. Jeżeli jesteśmy otwarci na takich ludzi, prędzej czy później spotkamy ich na swojej drodze. Zazwyczaj właśnie zapoznanie się z czyimiś doświadczeniami, może być kluczem do naszej motywacji. Co zaskakujące, osoby które swoją postawą są ich przeciwieństwem, prędzej czy później w naturalny sposób się od nas oddalą. Dla mnie pewnym ułatwieniem był sport. Miałem okazję spotkać na swojej drodze wspaniałych ludzi, otwartych. Bardzo często nim poznałem ich osobiście, obserwowałem profile w mediach społecznościowych. Zakładam, że ludzi z pasją można znaleźć w każdej dziedzinie życia. Mi bardzo pomogło danie sobie szansy na poznanie takich osób, posłuchanie ich i skorzystanie z cennych doświadczeń.
fot. Bartosz Nowicki (archiwum prywatne)
Jeżeli w grudniu 2020 roku usłyszałbym, że wylot na drugi koniec świata na zawody, solo i z rowerem w walizce, to bzdura, beznadziejny pomysł i na pewno nie dam sobie rady, byłoby mi tysiąc razy trudniej pokonać wszystkie komplikacje, jakie pojawiły się w ciągu roku – zarówno te związane z pandemią, finansami, jak i wieloma innymi kwestiami organizacyjnymi. Na szczęście tak się nie stało i stawiłem wszystkiemu czoła. Poszukałem osób, które podobnie jak ja, mają jasno wyznaczone cele, opisując swoje doświadczenia, rozwiązują kolejne problemy, działają i ostatecznie realizują to, co zamierzyli.
fot. Bartosz Nowicki (archiwum prywatne)
Nie bez znaczenia jest droga, jaką pokonujemy, aby osiągnąć cel oraz ludzie, jakich spotykamy na naszej drodze. Pierwszy krok jednak zawsze należy do nas. Dla jednych będzie to zapisanie się na kurs językowy, dla innych zakup butów do biegania, nabycie pakietu startowego, czy kurs tańca towarzyskiego. Z perspektywy czasu jest to dla mnie niebywałe, że cel, jaki jeszcze rok temu był dla mnie marzeniem, rok później stał się faktem, a najlepsze i najbardziej motywujące jest teraz korzystanie z własnych doświadczeń i możliwość podzielnia się nimi z osobami, które również dziś zadają sobie te same pytania, na które szukałem jeszcze jakiś czas temu odpowiedzi.
Jestem przekonany, że każdy z nas potrafi robić wielkie rzeczy. To co dziś stanowi barierę nie do przejścia, chwilę później może się okazać przygodą i kolejnym zrealizowanym marzeniem. Kto jak nie my, kiedy jak nie teraz. Piona i do zobaczenia na trasie!
Bartosz Nowicki
Zapalony biegacz i triathlonista amator
Udostępnij