
Piastów okiem zielarki
Mieszkam w Piastowie od urodzenia i peron na dworcu w kierunku Warszawy zawsze będzie przypominał mi „akacje”, które tam rosły.
Ich bardzo gruba kora z głębokimi bruzdami wyglądała jakby drzewa miały setki lat i jako dziecko wyobrażałam sobie, że pochodzą one z jakiegoś bajkowego lasu.
Niestety, w nocy z 21 na 22 lutego 2016 roku te 80-letnie drzewa zostały wycięte. Pomimo usilnych starań mieszkańców i władz miasta nie udało się ich uratować. Do dziś nie mogę tego przeboleć. Czuję się, jakbym straciła dobrych przyjaciół z dzieciństwa.
Na szczęście kilka starych robinii jeszcze w Piastowie pozostało. Piękne, bajkowo powyginane robinie rosną jeszcze na przykład na ulicy Dygasińskiego i 11-go listopada.
Zawsze nazywaliśmy te drzewa „akacjami”, ale ich prawidłowa nazwa botaniczna to grochodrzew akacjowy albo robinia akacjowa. Znana wszystkim ich potoczna nazwa wiąże się z podobieństwem liści robinii do liści akacji i wynika z łacińskiej nazwy robinii akacjowej – Robinia pseudoacacia.
Grochodrzew akacjowy ma złą opinię, bo należy do gatunków inwazyjnych i wypiera inne gatunki. Drzewa te nie powinny być zatem sadzone w pobliżu cennych przyrodniczo miejsc, rezerwatów czy parków narodowych. Zła opinia o „akacji” wynika też z tego, że zawiera ona szkodliwe substancje. Występują w korze, korzeniach, liściach i nasionach. Nigdy jednak nie słyszałam, aby ktoś zatruł się robinią. Nie spotkałam nikogo, kto próbowałby jadać jej liście, korę czy surowe nasiona.
Liście robinii służyły nam jedynie w podstawówce do wróżby: „Kocha, nie kocha…”. Niektóre moje koleżanki dziwiły się, że zawsze wychodziło: „kocha”. Ja wiedziałam, że liczba listków jest w „akacji” zawsze nieparzysta. A dzięki mojej ulubionej nauczycielce matematyki, Pani Zofii Miłosz, dobrze rozumiałam, że to jest właśnie przyczyna zawsze pozytywnego wyniku takiej wróżby.
Kwitnące robinie akacjowe kojarzyły mi się kiedyś tylko z początkiem wakacji. Moje podróże i zielarska pasja dodały do tego skojarzenie z Transylwanią, wykwintnymi dworskimi deserami i leczeniem różnych przypadłości.
Kwiaty akacji nie tylko nie są trujące, ale są jadalne i smaczne. Można je ucierać z cukrem i stosować jako nadzienie do rogalików. Można robić z nich pyszny syrop, który zmieszany z gazowaną wodą świetnie gasi pragnienie. Syrop taki można kupić w każdym sklepie w Transylwanii, która porośnięta jest robinią akacjową i w porze jej kwitnienia wygląda jak ośnieżona. W Rumunii robi się także „szampana” z kwiatów robinii, którego smak jest wyjątkowy.
Niegdyś w polskich dworach podawano kwiaty robinii w cieście jako wykwintny deser.
Ususzone kwiaty robinii to także cenny surowiec zielarski. Napar na kwiatach robinii poprawia krążenie krwi i oczyszcza organizm ze zbędnych produktów przemiany materii. Jest przydatny w leczeniu dny moczanowej, reumatyzmu i stanów zapalnych dróg moczowych. Jedną łyżkę suszonych kwiatów należy zalać szklanką wrzątku i parzyć 20 minut pod przykryciem. Taką porcję naparu można pić dwa razy dziennie. Napar zastosowany jako okład na oczy pomoże przy zapaleniu spojówek. Cerze z rozszerzonymi naczynkami pomoże macerat z kwiatów robinii. Przygotowuje się go zalewając świeże kwiaty zimną wodą mineralną z dodatkiem maślanki. Po 6 godzinach kwiaty odcedzamy i powstałym tonikiem przecieramy twarz.
Drewno robinii akacjowej jest bardzo twarde i odporne na gnicie, dlatego świetnie nadaje się do wystroju terrariów czy kompozycji roślinnych sadzonych w dużych szklanych słojach.
Białe akacje tchną wonią opiłą
Pod nocą srebrzysto modrą
Jak gdyby innych kwiatów nie było
I wcale być nie mogło
Tak pisał o robinii Julian Tuwim. Białe, silnie pachnące kwiaty robinii akacjowej były inspiracją dla wielu poetów. Ale zawsze nazywali ją „akacją”, no bo jak tu użyć w wierszu słowa „grochodrzew”?
Dlatego nie ma się co dziwić, że tak jak wiele innych osób właśnie „akacją” będę zawsze nazywała w myślach mijane podczas spaceru robinie.
Robinia akacjowa jest rośliną miododajną. W porze jej kwitnienia jedna pszczela rodzina może wytworzyć z pyłku jej kwiatów 30 kg miodu.
Ochrońmy przed wycinką pozostałe piastowskie „akacje”. Z wdzięczności za poetyckie, lecznicze i smaczne kwiaty, które są doskonałym lekiem dla ludzi i wspaniałym pożytkiem dla pszczół.
Małgorzata Adamiak-Zabłocka
blog osobisty:
www.klinikapodagryka.pl
fanpage:
www.facebook.com/klinikapodagryka
www.facebook.com/przystanekchwila
wszystkie zdjęcia: Małgorzata Adamiak-Zabłocka (Archiwum prywatne)
Udostępnij

