
Piastów okiem zielarki
W XVI wieku na terenach dzisiejszego Piastowa istniała wieś duchowna Żdżary będąca własnością biskupów poznańskich. Były to czasy, kiedy królowa Bona Sforza przeniosła się na Mazowsze.
Dzięki niej rozwinęło się w tym regionie sadownictwo i pojawiły się nowe gatunki drzew owocowych. Zaczęto częściej sadzić orzechy włoskie. Były one już wcześniej uprawiane w ogrodach przyklasztornych za przyczyną Jacka Odrowąża, który sprowadził je do Polski w XII wieku. Ale właśnie w czasach królowej Bony uprawa tych drzew na Mazowszu bardzo się rozwinęła.
W czasach mojej młodości właściwie w każdym ogrodzie w Piastowie rósł orzech włoski. Myślę, że były to pozostałości dawnej tradycji ich uprawy w ogrodach szlacheckich, kmiecych i zakonnych Mazowsza. Z czasem zaczęto jednak orzechy masowo wycinać z powodu ich liści przysparzających sporo pracy jesienią. Orzech włoski ma też ujemne działanie allelopatyczne, to znaczy utrudnia wzrost innych roślin. Pod orzechem mało która roślina da sobie radę. O pięknym trawniku pod orzechem właściwie nie ma co marzyć. Te wady zadecydowały zapewne, że dziś w Piastowie niewiele drzew tego gatunku pozostało.
W moim ogrodzie rośnie jeszcze stary orzech. Oparłam się różnym naciskom, by go wyciąć, choć zrzuca tony liści i zabiera mi całe światło w salonie. Ma już 60 lat. I mam nadzieję, że dożyje on sędziwego wieku. Drzewa tego gatunku mogą bowiem żyć do 400 lat. Moje ukochane drzewo ratuje mnie w upalne lata przed palącym słońcem dając przyjemny cień. Ale to nie jedyna jego zaleta.
Orzech włoski wydziela fitoncydy, czyli substancje wirusobójcze, bakteriobójcze i insektobójcze. „Chmura fitoncydowa” wokół orzecha odstrasza komary i kleszcze, dlatego w altance pod nim jest ich znacznie mniej niż w innych częściach ogrodu.
Dawniej nie znano fitoncydów, ale wiedziano, że rozgniecione liście orzecha rozkładane w domach odstraszają mrówki i komary. Nacierano nimi także konie i inne zwierzęta gospodarskie aby odstraszyć owady.
W owocach i liściach orzecha włoskiego naukowcy wykryli progesteron, hormon, który umożliwia utrzymanie ciąży. Być może to z kolei tłumaczy tradycję sadzenia orzecha włoskiego w pobliżu domu i studni, z której pijano wodę.
Mój orzech włoski co roku rodzi ogromne ilości owoców. Są wprawdzie „pancerne” i poległ na nich już niejeden dziadek do orzechów, ale są bardzo smaczne i bardzo zdrowe. Zawierają mnóstwo mikroelementów, nienasycone kwasy tłuszczowe i witaminy z grupy B. Co więcej badania na zwierzętach pokazują, że mogą chronić przed nowotworami (np. piersi), a nawet je hamować. Orzechy włoskie to świetny dodatek do ciast i deserów. Możemy z nich zrobić także lek.
150 g zmielonych orzechów wymieszanych z sokiem z dwóch cytryn, 4 łyżkami miodu lipowego i łyżką oliwy to dobre lekarstwo do ssania na bolące gardło.
Olej tłoczony z orzechów włoskich jest zasobny w nienasycone kwasy tłuszczowe oraz fitosterole i tokoferole o działaniu przeciwcukrzycowym, przeciwzakrzepowym i przeciwmiażdżycowym. Starożytni Grecy leczyli olejem orzechowym zapalenie nerek i stosowali go aby zapobiegać kamicy żółciowej.
Nim orzechy dojrzeją możemy je wykorzystać do zrobienia nalewki leczniczej. Przygotowujemy ją w lipcu. Do 50 dkg niedojrzałych, pokrojonych orzechów włoskich wlewamy litr spirytusu i 0,5 litra przegotowanej i wystudzonej wody. Odstawiamy na miesiąc. Kieliszeczek takiej nalewki świetnie się sprawdzi przy niestrawności.
Kto lubi eksperymentować w kuchni, może przygotować tradycyjną angielską marynatę z niedojrzałych orzechów (Pickled walnuts), znaną już od początku XVIII wieku i wspominaną wielokrotnie w angielskiej literaturze. Podaje się ją do indyka lub sera pleśniowego. Kto woli słodkie smaki może poszukać przepisu Lucyny Ćwierciakiewiczowej na oryginalną i smaczną konfiturę z zielonych orzechów z cynamonem i goździkami.
Miłośnicy naturalnych kosmetyków mogą pobawić się w przygotowanie farby do włosów z zielonej naowocni orzecha włoskiego.
Przygotowując przetwory z zielonych orzechów trzeba używać rękawiczek. Inaczej trudno będzie zmyć brązowe plamy na skórze. Nie bez kozery naowocnia orzecha włoskiego jest wykorzystywana do produkcji samoopalaczy. Taki naturalny samoopalacz możemy przygotować sami w domu. Gotujemy w tym celu przez 8 godzin wywar z zielonej naowocni orzechów włoskich, przecedzamy go i dodajemy łyżkę octu. Ostudzony wywar nanosimy równomiernie na ciało.
Oprócz nalewki na zielonych orzechach warto mieć w swojej apteczce suszone liście orzecha włoskiego. Przygotowuje się z nich napar. 1 łyżkę liści zalewa się 1,5 szklanki wrzątku i parzy 15 minut. Taki napar popijany porcjami przez cały dzień pomoże na nieżyt żołądka, jelit czy biegunkę. Naparem można przemywać skórę przy egzemach, stanach zapalnych i trądziku. Przyda się także do płukania ust przy stanach zapalnych.
Jeśli w Waszym ogrodzie rośnie jeszcze orzech włoski, nie wycinajcie go. Spójrzcie na niego jak na starego, mądrego przyjaciela, który pomoże Wam „w biedzie”. Ma sporo wad, to fakt. Ale któż ich nie ma?
Małgorzata Adamiak-Zabłocka
blog osobisty:
www.klinikapodagryka.pl
fanpage:
www.facebook.com/klinikapodagryka
www.facebook.com/przystanekchwila
wszystkie zdjęcia: Małgorzata Adamiak-Zabłocka (Archiwum prywatne)
Udostępnij




