
Wojna i życie: polski ksiądz w Ukrainie
Ukraińcy postrzegają nas dzisiaj jak zaufanych i wiernych przyjaciół – mówi Ksiądz Adam Bogusz, pallotyn pracujący w Ukrainie od dziewiętnastu lat. Jest dyrektorem domu rekolekcyjnego we Lwowie-Brzuchowicach, który od wybuchu wojny jest ośrodkiem pomocy humanitarnej i medycznej. O swojej misji czasu wojny opowiedział w specjalnym wywiadzie dla Czasu Piastowa.
Czas Piastowa: Kieruje Ksiądz domem rekolekcyjnym we Lwowie-Brzuchowicach. Jaką rolę spełnia ta placówka duszpasterska teraz, gdy toczy się wojna na terytorium Ukrainy?
Ksiądz Adam Bogusz: Na początek chciałbym przywitać i pozdrowić każdego mieszkańca Piastowa, podziękować panu Burmistrzowi Grzegorzowi Szuplewskiemu za zaproszenie mnie 10 listopada 2022 roku na uroczystości z okazji Dnia Niepodległości oraz bardzo owocne, merytoryczne spotkanie. Wiem, że duża część społeczności Piastowa jest zaangażowana w pomoc Ukrainie. Dla nas, żyjących i posługujących w kraju ogarniętym tragedią wojny, jest to bardzo ważne i budujące. Przed wojną, która zaczęła się 24 lutego 2022 roku nasz pallotyński Dom służył pomocą różnym grupom rekolekcyjnym i terapeutycznym – katolickim i grekokatolickim. Dodatkową jego funkcją od czasu pełnowymiarowej wojny, stała się pomoc humanitarna i medyczna. Przyjmowaliśmy w początkowej fazie uchodźców ze wschodniej Ukrainy, były to głównie matki z dziećmi. Zapewnialiśmy im nocleg, jedzenie, pomoc medyczną. Nasz dom był takim swoistym punktem tranzytowym, z którego te osoby ruszały głównie do Polski. Obecnie szacuje się, iż może nastąpić kolejna fala, kiedy zaczną się silniejsze mrozy i do tego momentu też się przygotowujemy. Od miesiąca marca 2022 roku, na moje zaproszenie, aktywnie działa Misja Medyczna, która jest jedyną zagraniczną organizacją w Ukrainie, zajmującą się medycznym transportem osób ciężko chorych i rannych – do Polski i innych krajów. Główny trzon tej organizacji stanowią polscy ratownicy medyczni, którzy z wielkim poświęceniem ratują ludzkie życie i zdrowie. Zaangażowaną osobą w organizację Misji Medycznej, od początku jej istnienia, jest pan dr Igor Werecki, który. kładł podwaliny do jej funkcjonowania, a z którym planujemy przyjechać na spotkanie z Państwa społecznością i podzielić się informacjami o pracy tejże Misji. Już teraz serdecznie wszystkich zapraszamy. Spotkanie odbędzie się w czwartek, 5 stycznia w sali czytelni Miejskiej Biblioteki Publicznej mieszczącej się w Willi Millerów przy ul. Bohaterów Wolności 23 o godz. 16.00.
Czy mógłby Ksiądz opowiedzieć o jakimś szczególnym doświadczeniu duszpasterskim z ostatniego czasu?
Niewątpliwie, takim doświadczeniem duszpasterskim jest zaangażowanie wszystkich wspólnot parafialnych, różnych wyznań, w pomoc wolontariacką i humanitarną, solidarna pomoc sobie nawzajem, ale przede wszystkim ludności żyjącej na wschodzie Ukrainy. Również bardzo ważna pomoc dla ukraińskich żołnierzy, którzy w ciężkich warunkach walczą na froncie, oko w oko z rosyjskim, okrutnym najeźdźcą, narażając codziennie swoje życie, aby jak sami mówią „metr po metrze” wyzwalać swój kraj. Wzajemną dobroć i życzliwość da się odczuć tutaj na każdym kroku.
Pełni Ksiądz posługę na Ukrainie od niemal dwudziestu lat. Jak w ciągu tego czasu zmieniło się społeczeństwo i naród ukraiński?
W ciągu tych lat, do momentu wojny, każdy zajmował się swoimi codziennymi sprawami i obowiązkami: rodzina, ciężka praca, zaangażowanie w życie religijne, był też czas na wyjazdy za granicę, na wakacje. Życie toczyło się normalnym trybem, choć w wielu dziedzinach nie było łatwo, szczególnie gdy chodziło o zarobki. Jednocześnie widać było „gołym okiem” powolny ale ciągły rozwój państwa ukraińskiego. Przejawem tego rozwoju były nowe inwestycje, drogi, powstawało wiele nowych domów mieszkalnych. Jak „grzyby po deszczu” powstawały nowoczesne domy handlowe, sklepy, stacje benzynowe. Ten rozwój widać było szczególnie w dużych miastach. Budowano nowe kościoły i cerkwie, do których systematycznie napływało coraz więcej wiernych. W ciągu ostatnich ośmiu lat to wszystko toczyło się w cieniu trwającej od 2014 roku wojny w Donbasie, we wschodniej Ukrainie. Jednak jeden dzień, 24 lutego, wszystko zmienił. Może nie będę zagłębiał się w szczegóły wojennych działań i cierpienia dzieci, osób starszych i tragedii całych rodzin, wojskowych na froncie, bo każdy widzi, co się dzieje, kiedy oglądamy TV, przeglądamy Internet. Chociaż trzeba o tym pamiętać, są to zaledwie urywki rzeczywistości, jąka przeżywa dziś naród ukraiński. Mam tutaj na myśli to, co dzieje się w przyfrontowych miastach i wioskach oraz na samym froncie. Obecnie, w zimie, setki tysięcy ludzi pozostają zupełnie bez prądu, gazu, ogrzewania, wody pitnej, żywności, leków, żyjąc do tego pod codziennymi, zmasowanymi atakami artylerii rosyjskiej, która dosłownie równa wszystko z ziemią. Narodu ukraińskiego jednak to nie złamało, a wręcz przeciwnie. Ukraińcy, przez ostatnie 10 miesięcy wojny zaczęli na nowo i z większą siłą odkrywać swoją tożsamość narodową, interesować się historią swojego kraju, a to się przyczyniło do zjednoczenia całego narodu. Pomagają szczególnie armii ukraińskiej, szyją mundury, robią siatki maskujące, wysyłają żywność, jak również pomagają sobie nawzajem.
Jak wydarzenia wojenne wpływają na religijność mieszkańców Ukrainy?
Jak mówi stare porzekadło „jak trwoga, to do Boga” i dobrze, bo mówiąc całkiem serio, niewątpliwie skutki wojny wywarły ogromny wpływ na każdego. Wśród wielu cierpień, bolesnych doświadczeń, czasem okresu beznadziei, zmęczenia, ludzie szukają ukojenia w Bogu. Spora część parafian wyjechała do Polski, nawet całe rodziny, ale na ich miejsce przychodzą następni, ławki w kościołach są zapełnione. Osoby, które wcześniej miały „na bakier” z Kościołem, czy swoją cerkwią, zaczynają wracać do swoich korzeni chrztu świętego, bo to z niego pochodzi siła naszej wiary. Modlitwa i Sakramenty święte dają niewątpliwie ukojenie duszy i ciała. Spora cześć ludzi po wielu latach korzysta z sakramentu spowiedzi. Boży Duch w narodzie nie gaśnie, a wręcz rośnie!
Czy doświadczenie duszpasterskie Księdza potwierdza zmianę postrzegania Polski i Polaków w narodzie ukraińskim?
Ostatnimi laty nasze relacje znacznie się poprawiły, zaszłości historyczne powoli są wyjaśniane i rozwiązywane. Dziś życzliwość i szacunek osiągają swój zenit. Postrzegają nas jak zaufanych i wiernych przyjaciół oraz dziękują za wsparcie Polakom, praktycznie na każdym kroku. Zdajemy sobie sprawę, iż trafiają się różni ludzi – jak wszędzie – ale nie można przez pryzmat pojedynczych przypadków generalizować. Niekiedy głosy krytyki słychać i z polskiej strony, ale nie powinniśmy się zrażać. Wielu ludzi jest ciężko poranionych psychicznie i fizycznie skutkami wojny. Będzie to praca jeszcze na lata…
Czego potrzebują dziś zwykli Ukraińcy od Polaków i innych narodów i państw europejskich?
Powinniśmy nadal okazywać im wsparcie nie tylko w wymiarze materialnym, ale i duchowym, modlitwą, dobrym słowem, cierpliwością. Myślę, że ostatnia, wręcz historyczna wizyta prezydenta Ukrainy w USA, bardzo dużo wyjaśniła i pokazała w różnych symbolicznych gestach. Sama świadomość Ukraińców, że nie są sami i większość cywilizowanego świata stoi za nimi i ich wspiera, jest szalenie ważna. To mocno podnosi morale i daje nadzieję na szybkie zakończenie wojny. Ukraina w stu procentach pokazała swoją walką na „różnych frontach”, że jest godną bycia w europejskich i światowych strukturach.
Jak można konkretnie pomóc kierowanej przez Księdza placówce religijnej i humanitarnej?
Sytuacja, jaką widzimy, wymaga od nas wszystkich dużego zaangażowania, mimo może już ogólnego zmęczenia wojną i pomocą, ale szczególnie w obliczu trwającej zimy i problemów energetycznych, powinniśmy to dobre dzieło kontynuować z jeszcze większą siłą. Dotyczy to i Ukraińców żyjących wewnątrz swojego kraju, jak i innych krajów i narodów, jakie pomagają Ukrainie. Będąc tutaj na miejscu, obserwuję, iż liderem tej pomocy jest Polska. Niestety, potrzeby są w tej chwili tak duże, że trudno je zaspokoić. Wiele samotnych osób, opuszczone dzieci, których rodzice zginęli, jak i całe rodziny, żołnierze na froncie, oczekują naszej pomocy. Na obecną chwilę, abyśmy mogli kontynuować pomoc nie tylko dla miejscowej ludności w naszym środowisku, ale wysyłać ją dalej, szczególnie na wschód Ukrainy, potrzebujemy produktów żywnościowych w każdej postaci, szczególnie olej roślinny, konserwy mięsne i rybne, półprodukty w słoikach, jak fasolka, flaki, pulpety… Bardzo potrzebne są leki, szczególnie przeciwbólowe, na przeziębienie, antybiotyki i inne. Potrzebujemy generatorów prądu od 5 do 20 kW – wiele terenów ma tylko od 4 do 8 godzin elektryczności na dobę, a we wschodnich terenach często są w ogóle jej pozbawieni. Pomocne również będą świeczki, latarki, baterie „paluszki” i inne, także odzież: ciepłe skarpety, podkoszulki, ciepłe swetry i kurtki, szaliki, rękawiczki. Nasi medycy jeżdżą na wschód Ukrainy po chorych i również mogą w każdej chwili tej pomocy udzielić, zarówno medycznej, jak i żywnościowej oraz materialnej. Za wszystko z góry pragniemy podziękować. Na koniec chcielibyśmy od całej tutejszej społeczności naszego Domu w ten świąteczny Bożonarodzeniowy czas i oczekających uroczystości Objawienia Pańskiego, czyli Trzech Króli, złożyć życzenia zdrowych, radosnych, spokojnych, błogosławionych Świąt i – do zobaczenia w Piastowie!
Ks. Adam Bogusz wraz z dr Igorem Wereckim, Prezesem Ukraińskiej Misji Medycznej będą gośćmi otwartego spotkania organizowanego przez Stowarzyszenie Nasz Piastów w Willi Millera w czwartek 5 stycznia 2023 r, o godz. 16. Następnego dnia wspólnie z mieszkańcami Piastowa pomaszerują w VI Orszaku Trzech Króli.
fot. nagłówek: Małgorzata Nowicka (Urząd Miejski w Piastowie)
Udostępnij